No i stało się. Rok 2017 był dziesiątą rocznicą wydania pierwszego iPhone’a. Z tej okazji Apple wydał iPhone’a X. Ten przełomowy model zerwał z dotychczasowymi schematami. Nowy wygląd, nowy sposób obsługi interfejsu, nowa metoda odblokowywania ekranu.

Za plecami jubileuszowego modelu czaił się jednak iPhone 8 i 8 Plus. Czy wart był (i czy jest wart) kupna? Postaram się Wam odpowiedzieć na to pytanie w tym artykule.

Obudowa

Flaki z olejem, nuda, nic się nie dzieje. Tyle mogę powiedzieć o swoim wrażeniu z wyglądu „ósemki”. To nie jest tak, że iPhone 8 jest brzydki. Nie, przeciwnie. To naprawdę ładny telefon. Tylko, że… odtwórczy. Od premiery iPhone’a 4 w 2010 roku w wyglądzie smartfonów Apple niewiele się zmieniło. iPhone 8 kontynuuje ten trend. Jak piękny, tak nudny. Wszak nawet najlepsze danie podawane codziennie w końcu się znudzi.

W przeciwieństwie do iPhone’a X, ten model nadal ma klawisz Touch ID. I to dobrze. Czytnik linii papilarnych jest szybki i położony w najlepszym, wygodnym miejscu czyli pod ekranem. W porównaniu do czytników odcisku palca, który w wielu smartfonach z Androidem znajduje się z tyłu, jest to duży komfort.

Dzięki temu rozwiązaniu symetryczny jest też ekran. Nie ukrywam swojej niechęci do Face ID ze względu na to nieszczęsne wcięcie (notch). Dzięki Touch ID w iPhone 8 ekran nie jest nim oszpecony.

Nad brakiem gniazda słuchawkowego mini jack nie będę się dłużej zatrzymywał, ani tego krytykował tak jak to zrobiłem przy okazji opisu iPhone’a 7. Jasne, brak mini jacka uważam za poważny błąd, ale trudno było się spodziewać, że będzie w modelach iPhone’ów po tym jak go usunięto. Nie ma to nie ma. Trudno.

Nie zabrakło także standardu wodoodporności IP67. Dzięki temu iPhone 8 jest odporny na zachlapania oraz wnikanie drobinek kurzu. Nie jest jednak odporny na całkowite zanurzenie.

Nowością jest też szklany tył, dzięki któremu możliwe jest bezprzewodowe ładowanie. Wadą takiego rozwiązania jest to, że telefon jest śliski. Każdemu, kto chce kupić ten model polecam więc zaopatrzyć się w jakieś etui. W przeciwnym razem upadek i konieczność wymiany szybki iPhone 8 to prawdopodobny scenariusz.

Ekran

To, co zawsze lubiłem w Apple (a co się niestety zmienia), to możliwość wyboru smartfona o naprawdę kompaktowych rozmiarach. Nie inaczej jest w tym przypadku. Wyświetlacz iPhone 8 ma przekątną rzędu 4,7 cala. Dzięki temu telefon pewnie leży w dłoni i jest wygodny. 

Szkoda jednak, że nic nie poszło do przodu w przypadku rozdzielczości. Podobnie jak z obudową, i tu mamy odgrzewany kotlet. 1334 x 750 pikseli przy zagęszczeniu na cal na poziomie 326 ppi znamy już z poprzednich generacji iPhone’a.

Co więcej mogę powiedzieć? To samo, co w przypadku wcześniejszych modeli. Ekran jest świetny. Czcionki są wyraźne, nie są postrzępione. Odwzorowanie barw jest naturalne i przyjemne dla oka. 

Aparaty

Tylny

Tak jak w mniejszej wersji „siódemki”, i tu mamy jeden aparat o rozdzielczości 12 megapikseli (MP) wraz z kilkoma bajerami takimi jak automatyczna oraz optyczna stabilizacja obrazu, automatyczny HDR czy Live Photo. 

Zdjęcia wychodzą bardzo dobrze zarówno w dobrych jak i gorszych warunkach oświetleniowych, w czym pomaga bardzo skuteczna, wielotonowa dioda doświetlająca. Zdjęcia mają ładną kolorystykę, nie widać szumów, widać mnóstwo szczegółów.

Tradycyjnie nie zawodzi też filmowanie. Maksymalna jakość to 4K. Do tego jest do dyspozycji dwukrotny, bezstratny zoom optyczny, stabilizacja obrazu, możliwość nakręcenia filmu w zwolnionym tempie lub wideo poklatkowego. Super, najwyższa półka.

Przedni

Aparat na froncie pozwala na pstrykanie selfie o maksymalnej rozdzielczości 7 MP i nagrywanie filmów w jakości 1080p. Także i tu Apple nie zapomniał o stabilizacji obrazu czy automatycznym HDR do zdjęć. Tak samo jak w przypadku aparatu z tyłu zarówno kolorystyka i szczegółowość są na najwyższym poziomie.

Pamięć

W mniejszym modelu Apple postawił na 2 GB pamięci RAM. To, co wspólnego ma model 8 i 8 Plus to procesor Apple A11 Bionic. Razem daje to szybki, wydajny układ, który jeszcze długo się nie zestarzeje. Przełączanie się między wieloma otwartymi aplikacjami czy granie w wymagające graficznie gry nie jest dla iPhone’a 8 żadnym problemem.

Kupiłem wersję z 64 GB pamięci na dane. Dostępna jest też wersja 128 GB. Moim zdaniem nawet wersja z mniejszą ilością pamięci jest w zupełności wystarczająca dla większości użytkowników, w tym dla mnie. W razie braku miejsca na dysku można wspomóc się przeniesieniem danych do chmury.

Bateria

Zawód i zachwyt jednocześnie. Czemu? 1821 miliamperogodzin (mAh) pojemności baterii to kiepski wynik. Bateria jest mniejsza niż w iPhone 7 mimo tych samych rozmiarów ekranu. Efektem jest oczywiście dość krótki czas pracy. Przy średnio intensywnym użytkowaniu jest to i tak góra jeden dzień.

Prawdziwą mieszanką zawodu i zachwytu są jednak standardy ładowania. iPhone 8 obsługuje zarówno szybkie ładowanie jak i indukcyjne (bezprzewodowe) w standardzie Qi. To drugie jest możliwe dzięki szklanej obudowie. Super, prawda? No właśnie… nie bardzo. Dołączona w zestawie ładowarka nie obsługuje ani szybkiego, ani indukcyjnego ładowania. Taką trzeba sobie kupić osobno. Naprawdę Apple, wstydź się.

Podsumowanie

Czy warto kupić iPhone 8? To zależy czy jesteś zadowolona/y ze swojego iPhone’a 7. Zaraz po premierze nie było warto. Teraz, jeśli masz iPhone’a 7 i działa Ci dobrze, też nie warto. Ten model jest maksymalnie odtwórczy, od poprzednika odróżnia go tylko to bezprzewodowe ładowanie. 

Jeśli jednak w ogóle nie masz iPhone’a lub też korzystasz z iPhone’a generacji starszej niż „siódemka”, jak najbardziej polecam ten model. Ma świetny ekran, aparat i szybkość. I ogólnie – po długim czasie od premiery po prostu dobry stosunek ceny do możliwości (jak na Apple oczywiście).