iPhone 5 to model, którego nie boję się nazwać ponadczasowym. Choć został zaprezentowany w niemal prehistorycznych jak na świat technologii czasach, w 2012 roku, nadal można spotkać w rękach wielu osób na ulicach polskich miast. Co sprawiło, że smartfon ten stał się tak lubiany i jest tak długo „przy życiu” mimo tylu lat na karku? Opiszę Wam to ze swojej perspektywy.

Obudowa

Ponadczasowość wyglądu iPhone’ów to coś, co Apple chyba bardzo wziął sobie do serca. Od czasu premiery iPhone 4 w 2010 roku aż do modelu iPhone 8 z 2017 roku, wygląd smartfonów Apple zmienił się nieznacznie. Ot, jabłkofony sobie „rosły”, dostawały nowe kolory obudów i niewiele ponadto.

Nie inaczej jest z iPhone 5. Obudowa wykonana jest z solidnej jakości aluminium, który dobrze zabezpiecza wewnętrzne podzespoły w razie upadku. O wielkości ramek nad i pod wyświetlaczem nie mogę napisać nic złego. To jest smartfon z 2012 roku. Daleko jeszcze było wówczas do bezramkowych smartfonów. Moim zdaniem nie są one ani jakoś przesadnie duże, ani też iPhone 5 nie wyróżnia się pozytywnie na tle smartfonów innych producentów z tamtego okresu.

Nie zabrakło oczywiście Touch ID. I tu pozwolę sobie na nieco dziwną uwagę. Całe szczęście, że czytnik odcisku palca jest… z przodu. Przez ostatnie lata przez moje ręce przewinęło się mnóstwo smartfonów różnych firm, tak prywatnych jak i służbowych. I powiem Wam jedno – czytnik linii papilarnych z tyłu to nietrafiony pomysł. Trzeba szukać go błądząc po obudowie. Do tego telefon wymaga podniesienia z biurka, by go odblokować. Można się do tego przyzwyczaić, ale… po co? Touch ID w iPhone 5 umiejscowiony z przodu jest po prostu wygodniejszy.

Ekran

Wyświetlacz iPhone 5 ma przekątną 4 cale i rozdzielczość 1136 x 640 pikseli. Zagęszczenie pikseli na cal (ppi) wynosi 326 ppi.

Ale co tam cyferki, powiem Wam jak to działa w praktyce. Na początek parę słów o wielkości. Pewnie wielu z Was stwierdzi, że jestem dziwny, ale te 4 cale to naprawdę coś pięknego. Tęsknię za czasami, gdy telefon bez problemu mieścił się w kieszeni i mieścił się bez problemu w dłoni. Taki właśnie jest iPhone 5. Nieduży, lekki smartfonik. Prawdziwie MOBILNE urządzenie. Nie jak te niewygodne paletki do ping ponga z ekranem niewiele mniejszym od tabletu. Poza tym, im mniejszy ekran tym mniejsze ryzyko stłuczenia i konieczności wymiany ekranu w iPhone 5.

Dla wielu osób 326 ppi może niewiele powiedzieć. W praktyce przy tak niedużym ekranie tak duże zagęszczenie pikseli przekłada się na szczegółowość, która nawet dziś może robić niezłe wrażenie. Ta szczegółowość w połączeniu z dobrą kolorystyką (jak to w iPhone’ach) sprawia, że na treści wyświetlane na ekranie iPhone 5 nadal przyjemnie się patrzy. Także przy mocnym oświetleniu dużo widać na ekranie.

Aparaty

Znów zacznę od suchej specyfikacji technicznej. Tylny aparat ma 8 megapikseli (MP) rozdzielczości, a przedni 1,2 MP.

Tylny

Co to daje w praktyce? Zdjęcia z iPhone 5 nie robią już wrażenia takiego jak w 2012 roku. Nie oznacza to jednak, że są złe. Myślę, że jeśli ktoś nie wymaga jakiejś super szczegółowści i jest raczej niedzielnym fotografem (jak ja), to nadal może być zadowolony z jakości wykonywanych zdjęć. Są ostre, mają ładnie nasycone kolory i to nawet przy gorszych warunkach oświetleniowych.

Dioda doświetlająca trochę pomaga, gdy jest ciemno, ale nie spodziewajcie się cudów. Jest lepiej niż w modelach innych producentów z tamtego okresu, ale nie jest to profesjonalna lampa błyskowa. Tym niemniej, zdjęcia po zmroku wychodzą nieźle.

Na koniec parę słów o oprogramowaniu. Jak to zwykle u Apple, dominuje prostota obsługi. I dobrze. Zrobienie panoramy czy serii zdjęć nie wymaga „przekopywanie się” przez gąszcz opcji. No i te filmy… Jakość 1080p przy 30 klatkach na sekundę (fps) nawet dziś wygląda dobrze. A co dopiero w 2012 roku.

Przedni

Szczerze mówiąc w życiu zrobiłem może niewiele selfie. Na potrzeby tej recenzji oczywiście zrobiłem kilka. Co mogę powiedzieć o jakości tych zdjęć. No nie ma się czym chwalić. Aparat przedni jest wyraźnie gorszy od tylnego i to widać. Nawet w 2012 roku nie były jakoś specjalnie dobre. Dziś są po prostu kiepskie. Nie polecam wrzucać zdjęć z iPhone 5 na Instagrama.

Pamięć

Prawdziwy skansen widać, gdy zechce używać się iPhone’a 5 po kilku latach. 

Jasne, jak na standardy 2012 roku 1 GB pamięci RAM nie był niczym złym. Dziś to jednak zdecydowanie za mało. Nawet mimo tego, że mamy tu do czynienia z dobrze zoptymalizowanym systemem iOS, a nie z Androidem, w którym z optymalizacją bywa różnie. 

32 GB pamięci na dane to kiedyś było sporo. Dziś to absolutne minimum. Za wiele aplikacji, zdjęć czy muzyki tam nie zmieścimy. 

Jak to działa w praktyce. Z moich doświadczeń wynika, że mimo wszystko nieźle. Tak jak napisałem na wstępie, nadal można spotkać na ulicach ludzi używających iPhone 5. Myślę, że dla osoby, której wystarczy jakiś podstawowy zestaw aplikacji (np. Messenger, WhattsApp, rozkład jazdy itp.), nie grającej w gry i nie przechowującej masy zdjęć w pamięci telefonu, iPhone 5 może nadal spokojnie wystarczyć.

Bateria

Czas działania na jednym ładowaniu iPhone 5 jest typowy dla smartfonów z tamtych czasów. Bateria ma 1400 miliamperogodzin (mAh) pojemności. Przy średnio intensywnym użytkowaniu telefon działa jeden dzień. A w zasadzie działał. Baterie w smartfonach z czasem tracą swoją pojemność, czego efektem jest szybsze rozładowywanie się smartfona. Na szczęście baterię w iPhone 5 można wymienić. Nie w domu oczywiście, bo obudowę bardzo trudno jest otworzyć. Można to jednak zrobić w serwisie i nie kosztuje to dużo.

Podsumowanie

Czy używanie iPhone 5 po kilku latach jeszcze ma sens. Mam ambiwalentne odczucia. Generalnie… da się. Tak jak napisałem wcześniej, jeśli ktoś korzysta ze smartfona w dość podstawowy sposób, to z iPhone’a 5 nadal może być dość zadowolony. Jeśli jednak wymagasz od swojego urządzenia czegoś więcej niż dzwonienie, obsługa kilku aplikacji i okazyjnie robione fotki, wybierz nowszy model. To jest jednak smartfon z 2012 roku i pewnych ograniczeń technologicznych nie przeskoczy. Nie zmienia to jednak faktu, że skoro „da się” używać iPhone’a 5 po paru latach, pokazuje to jak ponadczasowy to model.